30 lipca 2017

Murzynek :)

Witajcie :)
Dziś prezentuję Wam ciasteczka Murzynki.
Murzynek to moje pierwsze ciasto, które upiekłam gdy jeszcze byłam dzieckiem czyli jakieś 19 lat temu :) Jest szybkie, proste i smaczne. Dziś akurat zrobiłam je w foremkach silikonowych ze względu na synka, który jest niejadkiem. Słodycze ze sklepu w szczególności Lubisie uwielbia, ale domowe ciasto mamy jest już BE !
Mam nadzieje, że doceni moje poświęcenie i chętniej zje takie ciasteczko, które nie jest nafaszerowane chemią.


 Murzynek 

Składniki :
- 1 kostka margaryny
1,5 szklanki cukru kryształu
- 8 łyżek wody
- 3 łyżki kakao Decomorreno

Wszystkie powyższe składniki wrzucić do garnka, rozpuścić/zagotować i ostudzić. Gdy wystygnie masa wrzucić do niej drugą część składników poniżej.

- 4 żółtka
- 2 szklanki mąki
 - 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystko wymieszać mikserem. Na końcu dodać ubitą pianę z białek. Zaciągnąć jeszcze chwilę  mikserem i wylać na mniejszą formę wysmarowaną margaryną i oprószoną bułką tartą. Piec ok 1 h w 180 stopniach.
A w foremkach piec 20-22 min w 180 stopniach. 

Polewa czekoladowa:
- 3 łyżki wrzącej wody
- 3 łyżki cukru pudru 
- 3 łyżki kakao Decomorreno
- 100 g margaryny 

Do garnuszka wlać wodę i rozpuścić w niej cukier, następnie dodać w małych kawałeczkach margarynę i rozpuścić. Na sam koniec dodajemy kakao cały czas energicznie mieszając trzepaczką. Gdy polewa lekko przestygnie polać ciasto i posypać wiórkami, migdałami prażonymi bądź orzeszkami, wedle uznania :) 


Mama Urwisa 

26 lipca 2017

Kruche ciasto z budyniową pianką i brzoskwiniami :)

Witajcie :)
Kilka dni temu odwiedziłam bloga Dookoła Świata i natrafiłam na ciekawy przepis z ciastem. Bardzo podobne często robię tylko z malinami lub truskawkami. Więc wykonałam je w swojej wersji ale dodałam brzoskwinie z puszki :)
Domownicy po raz kolejny nie zawiedli się na moim wypieku. Ledwie zdążyłam zrobić zdjęcie, i ciasto rozeszło się w mgnieniu oka, co bardzo mnie cieszy.
Zapraszam na przepis.

Kruche ciasto z budyniową pianką i brzoskwiniami 

Składniki na kruche ciasto : 
- 2,5 szklanki mąki
- 5 żółtek
- 3 łyżki cukru pudru 
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
- 250 g margaryny 

Budyniowa pianka: 
- 5 białek
- 3/4 szklanki cukru kryształu 
- 2 opakowania budyniu śmietankowego lub waniliowego bez cukru
- 1/2 szklanki oleju

 - puszka brzoskwiń bądź maliny/truskawki (wedle uznania)
- cukier puder do posypania

Wykonanie : 
Mąkę i proszek do pieczenia przesiać, dodać pokrojoną w kostkę margarynę, żółtka, cukier puder. Wszystko poszatkować nożem a następnie wyrobić rękoma na jednolite ciasto.
Następnie podzielić ciasto na dwie części. 3/4 części rozwałkować i wyłożyć na blaszce, wysmarowaną margaryną i oprószoną bułką tartą. Podziurkować widelcem i piec 25 min w temperaturze 180 stopni. Drugą mniejszą część ciasta schować do lodówki.

Gdy podpieczony spód ostygnie, ubijamy białka.
Gdy białka będą ubite na sztywno po trochu dodajemy cukier, cały czas miksując. Następnie dodajemy powoli budyń, cały czas mieszając. Na sam koniec wlać strużkiem olej, nie przerywając miksowania.
Gotową piankę wylewamy na podpieczony spód, wyrównujemy łopatką i układamy pokrojone brzoskwinie. Na wierzch zetrzeć resztę ciasta bądź rwać na małe kawałki i rozgniatać w palcach i układać na piance i brzoskwiniach ( zawsze wykonuję ten drugi sposób ). Piec 55 min. w 180 stopniach. Sprawdzić wykałaczką czy pianka jest upieczona, jeśli na patyczku będzie surowa pianka piec jeszcze chwilę.
Gdy ciasto ostygnie posypać cukrem pudrem.


Mama Urwisa 

23 lipca 2017

Kosmetykomania cz.2

Witajcie Kochani, 
odkąd jestem w Pl bardzo brakuje mi na wszystko czasu. Są dni, że nie wiem w co ręce włożyć. Do tego zaczęły się sprawy komplikować z załatwianiem dokumentów o budowę, funt leci na łeb na szyje, nie wiadomo na ile mąż przyleci z Anglii...jednym słowem do d...y
Ale dość mojego użalania, przejdźmy do sedna sprawy czyli do recenzji kosmetyków do włosów, które kupiłam w drogerii internetowej - KOSMETYKOMNIA ( pisałam o niej w tym poście KLIK )
Zapraszam :)


Recepty Babci Agafii - szampon wzmacniający, dla wszystkich typów włosów. 
pojemność:350 ml
cena : 6.20 zł
opis producenta: 
Szampon przygotowano na bazie oryginalnej receptury syberyjskiej zielarki Babci Agafii. Zawiera mydlnicę lekarską, naturalną, nieagresywną bazę myjącą, delikatnie oczyszczającą włosy. Wchodzące w jego skład ekstrakty: pokrzywy, korzenia tataraku, dziurawca, krwawnika pospolitego i prawoślazu lekarskiego wzmacniają korzenie włosów, zapobiegając wypadaniu oraz stymulują ich wzrost. Systematyczne stosowanie szamponu powoduje, że włosy są mocniejsze, błyszczące, miękkie i puszyste. 
skład:
 Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Polyquaternium-7, Achiella Millefolium Flower Water* (krwawnik), Hypericum Perforatum Extract*(dziurawiec),  Malva Sylvestris Flower Extract*(ślaz dziki), Althea Officinalis Root Extract* (prawoślaz lekarski), Hesperis Sibirica Extract (wieczornik syberyjski), Heliantus Annus Seed Oil (olej słonecznika),Urtica Diotica Leaf Extract (pokrzywa), Acorus Calamus Root Extract ( korzeń tataraku),  Saponaria Officinalis Root Extract* (korzeń mydlnicy lekarskiej)Parfum, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citronellol, Hexyl Cinnamal,ButhylPhelyn Methylpropional,  CI 15985, CI 19140, CI 42090, CI 14720,CI 42051.



Jestem bardzo zadowolona z tego szamponu i  mam zamiar go używać przez dłuższy czas, dopóki moje włosy go nie odrzucą. Butelka jest bardzo poręczna, nalewasz na dłoń ile potrzebujesz szamponu a nie ile Ci się wyleje z butelki. Szampon jest koloru zielonego, ma bardzo delikatny zapach, dobrze się pieni , ładnie rozprowadza się po włosach, skutecznie myje skórę głowy, oraz włosy jeśli są np. olejowane. ( lubię czasami nałożyć na włosy olivę z olivek z cytryną).  Moje włosy utrzymują o jeden dzień dłużej świeżość niż przy innych szamponach, które dotychczas stosowałam.

Maska do włosów drożdżowa  - pobudzenie wzrostu (bez PEG i PARABENÓW)
pojemność : 300 ml
cena: 11.90 zł.
opis producenta:
 Maska do włosów drożdżowa to wspaniały sposób na przyśpieszenie wzrostu włosów. Drożdże piwne to naturalne źródło  białka, witamin i mikroelementów, które przenikają w strukturę włosa, wzmacniając je i przyśpieszając wzrost.
składniki aktywne : 
Drożdże piwne - poprawiają strukturę włosa,wzmacniają, przyśpieszają wzrost.
Sok brzozowy - wzmacnia cebulki włosowe, nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu.
Oman wielki - działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie.
Mącznica lekarska - znakomity naturalny antyseptyk.
Ostropest plamisty - łagodzi stany zapalne i hamuje zmiany skórne.
Olej z kiełków pszenicy - regeneruje wnętrze włosów , odtwarza naturalną osłonkę i wygładzę powierzchnie. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniu UV.
Olej z nasion białej porzeczki -  wykazuje działanie przeciwzapalne, intensywnie odżywia włosy.
skład: 
Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, ; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica  Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid



Maseczką jestem bardzo rozczarowana. Czytając opis producenta wiązałam z nią duże nadzieje ale okazała się nie dla moich włosów. Zacznijmy od jej zapachu - jest wstrętny, przypomina mi zapach przepoconych skarpetek. Nakładam ją na umyte włosy na 5 min  choć w opisie jest 1-2 minuty. I od razu po wyjściu z kąpieli suszę włosy suszarką aby pozbyć się tego okropnego zapachu (gdy włosy wyschną, zapach znika)
Maseczka nie nadaje włosom blasku wręcz przeciwnie są one matowe, suche, szorstkie i splątane. Ciężko je rozczesać zaraz po umyciu, zresztą gdy są suche też jest nie lepiej. 

Jeśli chodzi o jej konsystencję jest bardzo rzadka ucieka między palcami, trzeba nałożyć jej sporo aby rozprowadzić ją na moich długich włosach. Jak tylko ją zużyję do końca z radością kupię inną maseczkę/odżywkę do włosów. 

Mama Urwisa

19 lipca 2017

Zakupy z Netmoda

Witajcie,
Na sklep Netmoda natrafiłam przypadkowo przeglądając wiadomości na jednych z portali.
Weszłam z ciekawości i moim oczom ukazało się kilka ciekawych ciuchów, które chętnie widziałabym w swojej szafie. I tak oto zdecydowałam się na początek na sukienkę i żakiet.


Żakiet już należy do moich ulubionych i w planach mam zamówić dwa kolejne tylko w innych kolorach. Noszę rozmiar S i taki też zamówiłam - pasuje idealnie. 
Żakiet jest na podszewce, posiada poduszeczki na ramionach i dwie po bokach kieszonki atrapy.
Tak jak widać na zdjęciu rękawy są odwijane i ładnie ozdobione w drobne kwiatuszki.


Z sukienką miałam dylemat był tak duży wybór, że nie mogłam się zdecydować, którą wybrać ale wybrałam tą jak na poniższym zdjęciu. Sukienka jest z cienkiego materiału akurat jak na upały ze wzorem kwiecistym. Tu również zamówiłam rozmiar S i trafiłam z rozmiarówką. Z tyłu jest zapinana na suwak, na ramionach ma ciekawą falbankę i to ona skusiła mnie na zakup .
Jeśli ktoś jest zainteresowany jej kupnem to może skorzystać bo akurat jej koszt wynosi 50 zł ja kupiłam za 90 zł. 


Mama Urwisa

16 lipca 2017

Foto relacja z Sandomierza :)

Witajcie,
Odkąd jesteśmy z Polsce pogoda Nam ciągle dopisuje, więc z racji tego wybraliśmy się do Sandomierza aby miło spędzić czas i pozwiedzać :) Dlaczego Sandomierz? Bo akurat niedaleko tu mieszkamy.
Od kiedy został kręcony serial "Ojciec Mateusz" Sandomierz jest oblegany przez turystów nie tylko z Polski.
Na rynku jest wiele restauracji/kafejek i każdy może coś  dla swojego podniebienia ciekawego znaleźć.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć.

Brama Opatowska - jest jedyną zachowaną bramą spośród czterech, które prowadziły niegdyś do Sandomierza. Poza Opatowską do miasta prowadziły jeszcze bramy: Zawichojska, Lubelska i Krakowska oraz dwie furty, spośród których zachowała się jedna – Dominikańska, nazywana Uchem Igielnym.




Ratusz w Sandomierzu – wzniesiono wkrótce po najeździe Litwinów w 1349 r. Pierwotnie gotycki, był budowlą na planie kwadratu zwieńczoną wysoką, ośmioboczną wieżą. Część południowa, najstarsza (na niej zegar słoneczny) pochodzi z tego okresu. W XVI w. został rozbudowany w formę wydłużonego prostokąta, a następnie zwieńczony attyką trójstrefową.
O godzinie 12.00 z wieży ratuszowej grany jest hejnał sandomierski.


Bazylika katedralna Narodzenia NMP w Sandomierzu – kościół gotycki wzniesiony ok. 1360, rozbudowany w poł. XV w. Barokowa fasada świątyni pochodzi z 1670. W latach 17081776 nastąpiła barokizacja wnętrza. Pod koniec XIX w. katedrę odnowiono według wytycznych ks. J. Karsznickiego


(źródło:wikipedia.pl)
A wy może mieliście okazję odwiedzić Sandomierz ?
Pozdrawiam
Mama Urwisa 

10 lipca 2017

Kosmetykomania cz.1

Witajcie Kochani :)
Ze względu na wygodę, często robię zakupy online. Kiedyś chodzenie po sklepach sprawiało mi większą przyjemność teraz wolę w zaciszu domowym zasiąść przed komputerem z gorącym kubkiem kawy/herbaty i buszować po internetowych sklepach.Jeszcze przed wylotem do PL poszukiwałam sklepu z kosmetykami i trafiłam na KOSMETYKOMANIA.  Sklep ma bogata ofertę kosmetyków, można znaleźć tam wiele ciekawych produktów w atrakcyjnej cenie.Za zakupy zapłaciłam 82,22 zł w tym 10 zł koszty dostawy. Powyżej 200 zł dostawa jest jest darmowa.  Okres dostawy jest dość szybki, przesyłka do moich rodziców dotarła w przeciągu 3 dni od złożenia zamówienia. Zakupy były zapakowane w pudełku, każdy kosmetyk osobno zabezpieczony folią bąbelkową. Za zapisanie się do newslettera dostaje się 5% rabatu, który trzeba aktywować ( przychodzi na emial wiadomość ze sklepu i wystarczy tylko kliknąć).  Ze sklepu przychodzą na bieżąco wiadomości na emial z potwierdzeniem opłaty, ze złożeniem zamówienia, realizacją, i wysłaniem. Z ostatnią wiadomości przychodzi również kolejny rabat 5% lub 10% jeśli wystawi się opinię na opineo.pl, jeden minus to taki, że trzeba go aktywować i wykorzystać w przeciągu 30 dni. 
A teraz zaprezentuję pierwszą część zakupów z Kosmetykomanii :)




Organic Shio - Peeling do ciała ALGAE & SEA SALT OS55
objętość:  250 ml
cena : 9.90 zł
opis producenta :
Peeling do ciała „organic algae & sea salt” na bazie naturalnej soli, wzbogacony w organiczny ekstrakt z alg morskich i sól morską. Skutecznie złuszcza skórę, wygładza i regeneruje, zmiękcza ją i tonizuje.
Składniki aktywne:
  • Sól morska – zawiera cenne mikroelementy, wzmacnia mikrocyrkulację krwi, wykazuje działanie  tonizujące i napinające, usuwa martwy naskórek.
  • Masło shea – chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem, likwiduje suchość i podrażnienia, poprawia jej elastyczność i nasyca witaminami.
  • Organiczny ekstrakt z alg morskich - ekstrakt laminarii nawilża, regeneruje, posiada działanie antyoksydacyjne.
  • Sposób użycia: Lekkimi, masującymi ruchami nanosimy peeling na wilgotne ciało, spłukujemy wodą. Dla osiągnięcia optymalnego rezultatu stosujemy 2-3 razy w tygodniu.
skład :
 Sodium Chloride (sól), Glycerin (roślinna gliceryna), Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Maris Sal (sól morska), Laminaria Digitata Extract* (organiczny ekstrakt z alg morskich),  Cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Limonene, Linalool, Silica, CI 77007, CI 77288, CI 77499

(*) – składniki pochodzące z organicznych upraw


Zdecydowałam się na ten peeling do ciała, ze względu na jego naturalne składniki, ale nie zachwycił mnie. Na sam początek odstraszył mnie jego intensywny i mocny zapach, który czuć w łazience długo po kąpieli ale na szczęście nie czuć go na ciele. Opakowanie jest poręczne taki kubeczek z którego łatwo się nabiera na palce ale bardzo kiepsko się go rozprowadza po ciele, chyba przez to, że jest bardzo gęsty. Jeśli chodzi o ścieranie naskórka, to nie robi WOW bez żadnej rewelacji, niby jest wygładzona skóra ale nie tak bardzo jak w porównaniu do innych peelingów, które używałam wcześniej. Więcej po niego nie sięgnę, jak tylko zużyję go do końca zakupię całkiem inny. 


ESSENCE Maskara VOLUME STYLIST 18H Curl&hold czarna
pojemność: 12 ml
cena : 12.99 zł
opis producenta: 
Kremowa formuła w odcieniu głębokiej czerni z cząsteczkami wosków stylizujących zapewnia długotrwałą objętość i zjawiskowe podkręcenie.
skład : 
AQUA (WATER), CERA ALBA (BEESWAX), PARAFFIN, GLYCERYL STEARATE, STYRENE/ACRYLATES/AMMONIUM METHACRYLATE COPOLYMER, ORYZA SATIVA (RICE) CERA, BUTYLENE GLYCOL, PALMITIC ACID, ACACIA SENEGAL GUM , POLYBUTENE, COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX, AMINOMETHYL PROPANOL, STEARIC ACID, PHENOXYETHANOL, VP/EICOSENE COPOLYMER, TOCOPHEROL, DIMETHICONE, POLYESTER-4, ETHYLHEXYLGLYCERIN, SODIUM LAURETH-12 SULFATE, CAPRYLYL GLYCOL, TETRASODIUM EDTA, POTASSIUM SORBATE, SODIUM DEHYDROACETATE, CI 77499 (IRON OXIDES)


Z tuszu jestem bardzo zadowolona, jak za cenę poniżej 15 zł. Nie skleja rzęs i ładnie je wydłuża co jest dla mnie bardzo ważne. Używam go od kilku dni i nie zauważyłam aby po kilku godzinach się kruszył i zostawiał brzydki ślad pod oczami. 
Jeśli chodzi o wytrzymałość 18h to jednak spora przesada. Utrzymuje się około 8-10 h. Jeden minus to szczoteczka, jest delikatnie wklęśnięta czego nie lubię i zbiera na samej końcówce sporo tuszu. Ale ogólnie jestem bardzo na TAK i w przyszłości będę chętnie do niego wracała :) 

Dobrej nocy
Mama Urwisa

06 lipca 2017

Nowości z Zalando i Matalana

Witajcie,
dziś chciałam Wam zaprezentować nowości zakupowe. Są to proste bluzeczki, pod żakiet. Najlepiej czuję się właśnie w takim stylu tj. bluzka, żakiet, dżinsy i  białe trampki Conversa. To jest mój zawsze niezawodny ubiór, czasami trampki zamieniam na obcasy ale to rzadkość.
W takim wydaniu czuję, że to Ja :)

W sklepie Zalando swoje pierwsze zakupowe kroki zaczęłam stawiać w zeszłym roku gdy poszukiwałam sukienki na wesele i od tamtej pory nie ma miesiąca abym coś w nim nie zamówiła dla siebie a czasami dla męża.
Firma jest bardzo rzetelna, ostatnio miałam mały problem z zamówieniem, które do mnie nie dotarło, skontaktowałam się z nimi w tej sprawie i otrzymałam emial z przeprosinami, rabat 15 % na kolejne zakupy i zwrot pieniążków w przeciągów dwóch dni. Nie o każdej firmie online można to powiedzieć.
Choć ceny w tym sklepie mogą odstraszać to zawsze można znaleźć coś dla siebie w atrakcyjnej cenie i dobrej jakości.

         
Bluzeczki EVEN&ODD są delikatne, przewiewne akurat na upały. Górę mają wykończoną delikatną koronką, z tyłu są zapinane na dwa guziczki.

Bluzeczki ze sklepu Matalan firmy Papaya też są jakościowo dobre, już miałam z tego materiału inny krój bluzek i jestem z nich mega zadowolona.  Piorę je na okrągło, nie rozciągają się i nie tracą kolorów.
Kupiłam rozmiar 36 ale bluzeczki okazały się trochę za duże w dekolcie, przez co wychodzą prawie całe piersi ale na szczęście idzie podszyć ramiączka :)


Mama Urwisa

05 lipca 2017

Tu jest moje miejsce .. tu jest mój dom :)

Witajcie Kochani,
Dziś już do Was piszę z Polski - mojej ukochanej Polski. Człowiek dopiero na obczyźnie docenia swój kraj i wie, że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. Po pięciu latach życia w Anglii mam już jej powyżej dziurek nosa...Jeśli masz jakikolwiek problem nie możesz pójść go rozwiązać twarzą w twarz tylko zawsze trzeba dzwonić bądź wysyłać email, przez co sprawy się dłużą i komplikują. Jeśli chodzi o służbę zdrowia też nie mogę niczego powiedzieć dobrego, syn jak kilka razy chorował i miał prawie 40 stopni gorączki nic z tego sobie nie robili, ich odpowiedz zawsze była taka sama: jest okres chorowań, teraz wszyscy chorują lekarz nie przyjmie, podawajcie mu paracetamol. Ile razy wtedy miałam ochotę tam je rozszarpać za tym biurkiem. Brak rodziny w dużej mierze też się dało odczuć, syn rzadko widywał dziadków. Raz w roku spędzaliśmy z synem 2-3 miesiące w PL aby Filip mógł się nacieszyć dziadkami a oni nim.  Wiele rodziców ma ten sam problem co my, są sami tutaj i mogę tylko liczyć na pomoc przyjaciół. Rodzice, których dzieci chodzą do szkoły znają ten ból gdy ich pociechy mają wolne w szkole i muszą prosić dziadków aby przylecieli w tym okresie, albo szukać opiekunki czy podrzucić do znajomych itp...
Jedynym plusem życia na obczyźnie były pieniądze - nie ma co ukrywać przez te lata tylko one nas tu trzymały. Ale teraz to co się dzieje w UK, ta niechęć do obcokrajowców, wrogie spojrzenia, ksenofobiczne wypowiedzi polityków wobec polaków, zweryfikowało nasze życie i doszliśmy z mężem do wniosku, że jednak nadszedł czas na powrót do polski. Lepiej skromniej żyć ale czuć się bezpieczniej we własnym kraju.

Piosenka bliska mojemu sercu
Andrzej Ciernewski - Tu jest twoje miejsce

W gorącym słońcu casablanki
W czerwonym skwarze marokańskich dni
Szukałeś cienia swego domu
Który na długo z oczu znikł/.

W paryskim zgiełku wśród bulwarów
Pod otwartym niebem elizejskich pól
Słyszałeś nie raz dźwięk znajomy
Choć nierealny z obcych słów

Tu jest twoje miejsce
Tu masz swój ciasny
Ale własny kąt
Tu jest twoje miejsce
Tu jest twój dom

W najdalszym kącie tego świata
Dokąd rzucił Cię twój wędrowny los
Tęskniłeś zawsze do tej ziemi, na której nigdy nie brak trosk.

I tak jest zawsze, tak być musi
Bo tylko jeden w życiu mamy dom
Dokąd się wraca gdy w potrzebie
Nawet z najdalszych świata stron...

W domu u rodziców czekało na mnie już kilka paczek z kosmetykami i ciuchami więc niebawem ukażą się z nimi posty :)

Pozdrawiam z Cudownej Polski
Mama Urwisa